
Nie ulega żadnej wątpliwości fakt, że aby możliwe było wynalezienie fototapety, najpierw musiała istnieć tapeta. Zanim ta przybrała obecnie znaną nam formę, a więc formę papierowych rolek, które mają nadrukowany i powtarzający się wzór, malowano ją ręcznie lub też drukowano różnymi metodami na papierze, jedwabiu i innych materiałach. Rozwiązania te znane są już z czasów renesansowej Europy i stanowiły alternatywę dla drogich gobelinów, dlatego też wówczas bardzo często swoimi wzorami do nich nawiązywały. Anglia i Francja to te kraje, które były czołowymi producentami tapet. To właśnie tam kreowało się trendy i stamtąd zaopatrywało się całą Europę. Złoty okres tapet przypada na wiek XVIII, kiedy to Jean Baptiste Reveillon skupiał w swoim atelier najlepszych projektantów i produkował najbardziej subtelne i luksusowe tapety w historii. Człowiekiem, który miał bardzo duży wpływ na fototapety ścienne znane obecnie był cesarz Maksymilian I, który zlecił stworzenie wielkoformatowych drzeworytów, które w konsekwencji ozdobią ściany pałacu, ratuszu i innych budynków. Podniosły one prestiż zleceniodawcy i przemycały propagandowe treści. Fototapety, które znamy obecnie stały się modne dopiero w drugiej połowie wieku dwudziestego. Wtedy to polskie domy zaczęły zdobić wzory w kolorystyce cukierkowej, które idealnie wpisywały się w rzeczywistość. Znajdowały się one w każdym domu, przedstawiały krajobrazy, łąki, złoty piasek na plażach z palmami.
Uwielbiam tapety w stylu sztuki secesyjnej – barwne ornamenty, motywy kwiatowe, esy floresy – taki kwiat lotosu np. do sypialni 😉